13 lut, 2024

Czerwony Kapturek na końcu świata – Wiktoria Formella

Czerwony Kapturek na końcu świata – Wiktoria Formella

Najnowsza premiera Teatru Miniatura w Gdańsku to intrygujące zderzenie fenomenu odwiecznej baśni ze współczesnością. David Zuazola w „Czerwonym Kapturku” kreśli diagnozę społeczną: krytykuje ignorancję ekologiczną, snuje postapokaliptyczną wizję przyszłości planety, ale i daje (nieco utopijne) remedium na kryzys klimatyczny. To kameralny spektakl, który subtelnie, bez słów, z wykorzystaniem lalek, komentuje zachodzące zmiany, a zarazem kształtuje odpowiedzialność ekologiczną młodej publiczności.

Pochodzący z Chile reżyser sięgnął po znaną, niegdyś przekazywaną ustnie baśń, która doczekała się niezliczonej ilości wersji, przeróbek czy trawestacji. Zdecydował się na interpretację Charles’a Perraulta, lecz pozostał niespecjalnie wierny wobec literackiego oryginału z 1697 roku. Choć na scenie pojawiły się podstawowe postaci – Czerwony Kapturek, Babcia czy Wilk, zabrakło Leśniczego, którego miejsce zajął Wybawiciel. Reżyser nadał utworowi postapokaliptyczną ramę interpretacyjną – zamiast „dawno, dawno temu” i baśniowej krainy, jest 2355 rok i Ziemia po katastrofie. Głos z offu dodał, że z powodu braku troski o planetę, śmieci pozostawione przez człowieka zaczęły zatruwać i zanieczyszczać wody oraz gleby, słowem – łączyć się z żywymi organizmami.W wyniku tego powstały niespotykane dotąd hybrydy, jak rośliny skute metalowymi łańcuchami, wyposażone w krwiożercze szczęki, które skazały na wymarcie gatunek ludzki. Niebezpieczeństwa sprawiły, że nieliczni ludzie, którym udało się przetrwać, szukali schronienia w najdalszych zakątkach planety. Różnorodny, tętniący życiem świat stał się dalekim wspomnieniem, przekazywanym ustnie z pokolenia na pokolenie, a ostatnią dziewczynką urodzoną na Ziemi był Czerwony Kapturek.

Spektakl stanowi kontynuację programu budowania świadomości na temat kryzysu klimatycznego wśród publiczności Teatru Miniatura. Odpowiedź twórczyń i twórców na dynamiczny wzrost konsumpcji stanowi czujność i czułość wobec ekosystemu. Realizowanie polityki ekologicznej nie odbywa się tylko na poziomie tematu, ale i w zakresie produkcyjnym – to próba zrównoważonego wykorzystania zasobów we współpracy z lokalnym środowiskiem. Twórczynie i twórcy, zgodnie z ideą zero waste, zrezygnowali z produkcji nowych elementów od podstaw, ograniczyli zużycie surowców, wykorzystując ponownie to, co inni przeznaczyli jako odpad oraz recyklingując własne śmieci. Stanisław Wojciechowski, aktor, lalkarz i członek pracowni plastyczno-stolarskiej teatru dostrzegł, że w pobliskiej Politechnice Gdańskiej odbywał się remont i w związku z nim wyrzucono dużo  przyrządów służących do różnego typu pomiarów, które rozłożone na zębatki, śrubki i sprężynki okazały się inspirującym materiałem budulcowym dla scenografii. W efekcie ich pracy powstał eklektyczny kolaż form teatralnych: począwszy od konwencjonalnych, płaskich obiektów, poprzez drobiazgowo rzeźbione lalki stolikowe z ruchomymi elementami, skończywszy na skomplikowanych mechanizmach (jak choćby niewielka winda dopasowana do rozmiaru lalek). Warto nadmienić, że choć lalki i scenografia powstały według projektów Zuazoli, tworzył je nie tylko zespół pracowni plastyczno-stolarskiej, ale i zespół aktorski występujący w „Czerwonym Kapturku”.

Reżyser zdecydował się na szereg działań, które mają uwiarygodnić i uwspółcześnić opowiadaną historię, jednocześnie dekonstruując nasze przyzwyczajenia odbiorcze związane z „Czerwonym Kapturkiem”. Duża w tym zasługa warstwy muzycznej opracowanej przez Marka Żurawskiego, która nadaje przedstawieniu dozy humoru. Artysta zdecydował się na muzykę ilustracyjną budującą nastrój, popularne piosenki stanowiące zaskakujące kontrapunkty czy tropy dźwiękowe odsyłające do zjawisk kulturowych znanych dorosłej publiczności. W inscenizacji Zuazoli Babcia nie jest apatyczną staruszką, której trzeba pomagać z racji chorób typowych dla słusznego wieku; to energetyczna seniorka, która podczas domowych porządków podryguje w rytm hitu disco „You’re the first, the last, my everything” Barry’ego White’a puszczanego z maleńkiego gramofonu. Wspominaniu czasów młodzieńczej miłości towarzyszy ekspresyjny taniec, który prowadzi do zdrowotnego uszczerbku. Z kolei Czerwony Kapturek to wesoło podskakująca dziewczynka, która mimo młodego wieku jest rozważna – przed podróżą do Babci drobiazgowo studiuje mapę, a potem konsekwentnie odrzuca kontakty z obcymi. Nie ulega nawet miłosnemu anturażowi spotkania, podczas którego nie brakuje czerwonego serca i ikonicznego symbolu romansu w postaci szlagieru „Careless Whisper” Blowing. Twórczynie i twórcy zderzają kiczowatą scenę z motywem z „Li barone rosso” Luciano Micheliniego jako sugestywnym kontrapunktem wobec zalotów.  Z kolei poskromienie stworów z Ciemnego Lasu symbolizuje kakofonia policyjnego jazgotu, uwolnienie Kapturka – znany motyw muzyczny oznaczający zwycięstwo, w innym miejscu pojawi się muzyka Marka Snowa z czołówki kultowego serialu „Z Archiwum X”. Wszystko to sprawia, że mimo fatalistycznego otwarcia i podjęcia alarmującej tematyki, spektakl nie stroni też od pozytywnych emocji czy oniryzmu (jak w poruszającej scenie snu Kapturka).

Ciekawym pomysłem okazało się zredukowanie obsady do dwóch osób: Magdaleny Bednarek i Dariusza Czarnieckiego, którzy animowali lalki, szereg często bardzo niewielkich, drobiazgowo wykonanych rekwizytów (jak choć gramofon, który mimo mikroskopijnych rozmiarów miał nawet ruszającą się płytę, a w miniaturowym kominku płonęły drwa) oraz przekształcali przestrzeń scenograficzną przy pomocy kilku mobilnych, drewnianych platform służących lalkom stolikowym. Na naszych oczach budowali scenografię, podkreślają metateatralność działań, uwydatniają teatralne szwy, choćby dworując sobie z atmosfery Ciemnego Lasu, którą dopełniała sceniczna dymiarka z napisem „magia”. Trudno nie docenić zaangażowania i skupienia Bednarek i Czarnieckiego, którzy z szacunkiem traktują swoich lalkowych bohaterów i bohaterki, sprawiając, że publiczność patrzy właśnie na nich. Decyzja obsadowa zainspirowała szereg intrygujących rozwiązań dramaturgicznych opartych na zawieszaniu akcji, manipulowaniu czasem oraz ukazywaniu wydarzeń z perspektywy różnych postaci. Przykładem jest ciekawie zorganizowana scena tańca: relacjonowana najpierw z perspektywy seniorki, a potem także wnuczki odbierającej telefon od kontuzjowanej babci.

Istotnym aspektem realizacji jest dydaktyzm, ale odmiennie wyłożony. Oprócz typowej dla historii Perraulta nauki skierowanej do dzieci, by nie rozmawiały z obcymi i były czujne, pojawiają się nowe sensy wypływające z napięcia między tradycją a nowoczesnością, zwłaszcza przestroga wobec zła – nie tylko archetypicznego, ale również cywilizacyjnego i ekologicznego. Nie sposób o niej zapomnieć, zwłaszcza, że tematyka spektaklu zagarniała całą przestrzeń teatru, obejmując również szereg działań towarzyszących premierze: począwszy od gier, zabaw, bankietu i poczęstunku utrzymanych w postapokaliptycznym duchu.

 

„Czerwony Kapturek”

pomysł, reżyseria i scenografia: David Zuazola

muzyka: Marek Żurawski

występują: Magdalena Bednarek, Dariusz Czarniecki

premiera: 27.01.2024, Scena Kameralna Teatru Miniatura w Gdańsku

O Autorze
Eliza Dubrowska